Get Adobe Flash player

Szarość

Nie jestem biały, niejestem czarny
Nie jestem dobry, nie jestem zły
Nic nie buduje
Ale niszczę... zło
bo dobrzi są leniwi i w nich tkwi
obojętność więc
jestem dobry czy
jestem zły?
bo obojętność we mnie nie tkwi
a może jestem szary....
a może już czarny?
ze złamanymi ideałami....
mój los marny
czy miałem zostać biały
i czyjś los poświęcić ...
bielą zbić w przepaść
fałszywych oskarżeń....

Bezimienny

Bezimienny, nienazwany i wkońcu zapomniany
jesteś narzędziem w ich rękach, jesteś mieczem obusiecznym
potrzebują Cię te dusze zlęknione
boją się Ciebie nie znając Twej potęgi
a wzgarda w ich sercach to tylko strach przed ich małością
przed swą słabościa zasłaniają się Tobą Bezimienny
Chlubią się Twą służalczościa
Gdyby znali prawdę tą straszną prawde...
że czekasz z nienaganna starannościa dokończyć dzieła sprawiedliwości...
Bezimiennej.......

Niedobitki

Niedobitki jak po krwawej bitwie...
z kłamstwem i obłudą
Jest nas niewielu w których uczciwość kwitnie
Jest ich tak wielu co nie znają znaczenia słowa przyjacielu...
i zdążaja po trupach, ślepo do celu

Mrok

Stoję nad przepaścią
coraz ciemniejszą, podejdz i zajrzyj w mrok
wachasz się zrobić następny krok
ja tam staczam się z roku na rok
a Ty z bezpiecznej odległości opowiadasz
o walce bo widzisz tylko światło
odsuwasz od siebie mrok
cofasz sie gdy wyciągam dłoń
uciekasz jak od topielca
strach wnętrzności skręca
a ja w swej podróży ku ciemności niepowstrzymanyprzez jedyne światło
jak księżyc wzywające i mamiące
nie jest w mocy żeby zawrócić mnie z drogi wicznej i nieskończonej

Wezwanie

czująć dłoń duszącą i ciągnącą w tył
wyszarpnij się, zerwij pęta  boleśnie oplatające trzewia
podążaj w las z kad dochodzi nawoływanie brata
pełne siły i energii, wzywające do walki
z tym co mroczne i obezwładniające
stań pewnie i z godnością
z pewnością w sercu droga sama stanie się prosta

Ciekawość

ciekawość mnie napędza
ciekawość mnie zniszczyła
ciekawość mnie prawie zabiła...
ciekawość moja zdrowotna klęske uczyniła

Chmury

A mnie czarne chmury niosą 
zimne wichry  mrok we mnie toczą 
każdą nocą  w zimny bezsenny mrok się staczam 
w dzień do światła nie wracam 
czuję zimne bezlitosne dłonie pchające  moje strzępy coraz głębiej w mrok 
cichy szept ciepły i życzliwy ginie w  wrzawie wichury 
i dalej gnają chmury

To my

Znowu czujesz ten dresz... jak za dawnych dni
czujesz jak bity lecą... pod skóra i wiesz że wcale się to nie śni
ja też to czuje, znowu i znowu smakuje to  tak samo dziwnie
ale nikt nas nie zatrzyma naiwnie... znowu się czuję tak dziwnie
znowu wyższość na usta się ciśnie, znowu  moja dłoń po dysku usera się przślżnie
i jego marna dusza w niewiedzy skiśnie
a gdy jeden z nas pare kawiszy naciśnie to on na swej ignorancji zawiśnie